R.I.P. dla blogów agencji interaktywnych

nakarmił: wolandd   |   kategoria: Przekąski

R.I.P

Dzisiaj blogujemy… bo

  1. musimy - tak nakazuje obecny trend,
  2. jesteśmy “the best” - pokażemy to w dodatkowym kanale komunikacji,
  3. Klienci zobaczą jakich to mądrych ludzi wybrali na swoich partnerów,
  4. pokażemy jakie fajne mamy biuro i jak odjechane imprezy robimy!

Można by pisać i wymieniać.

Jak podaje emarketer.com blogi plasują się na drugiej pozycji w rankingu najpopularniejszych narzędzi typu social network (z wynikiem 66,4%), wykorzystywanych w Stanach Zjednoczonych do przeprowadzania kampanii promocyjnych. Jak podaje interaktywnie.com (na podstawie raportu Forrestera) jedynie 16% konsumentów ufa temu co przeczyta na blogach korporacyjnych. Dlaczego zaufanie konsumentów w stosunku do popularności korzystania z tego typu narzędzi przez e-marketerów jest tak niskie? Czy prowadzenie bloga firmowego to w rzeczywistości jedynie potrzeba spełnienia wylistowanych na górze punktów? Recepta na lekką poprawę obecnego stanu (przynajmniej wśród polskich agencji) wydaje się dosyć prosta, aby nie użyć słowa banalna i oczywista dla wszystkich.

Przeglądając wpisy na blogach polskich agencji interaktywnych widać, że ich autorzy starają się pisać w większej części o tym o czym wiedzą najwięcej, czyli o sobie samych i własnych sukcesach. Jasne, blog firmowy stanowi dodatkowy kanał promocji firmy, jej usług, czy produktów, ale nie zapominajmy o kilku podstawowych rzeczach:

  1. blog to przede wszystkim ogniwo w dialogu prowadzonym pomiędzy firmą, a Klientem,
  2. blog to źródło dobrych jakościowo (nie maglowanych wielokrotnie!) informacji,
  3. blog powinien stanowić podłoże dla eksplozji przemyśleń i spostrzeżeń zespołu firmy,
  4. bloga trzeba pisać!

Przykro to stwierdzić, ale mam wrażenie, że znaczna część blogów prowadzonych przez agencje interaktywne w Polsce zalatuje narcyzmem na maksa, a upubliczniane tam informacje mają jedynie charakter wyścigu, formując bardzo płaski kanał odbiorców: specjalista dla specjalisty, agencja dla agencji. Dlatego nie ma co się dziwić, że ta część blogosfery należy do dość nudnych i umierających kanałów komunikacji.

Nakarm go: