Styczniowe spowolnienie, nie u nas.
29 styczeń 2009Styczeń dobiega końca, a więc najbardziej leniwy i zastojowy miesiąc w roku za chwile zostanie wyniesiony nogami do przodu przez bractwo kolegi po fachu - lutego.
Wracając jednak do trzydziestu jeden dni, zaczynających się Nowym Rokiem, który następuje zaraz po Świętach Bożego Narodzenia… Zdecydowanie widać tendencję do oddawania się błogiemu lenistwu i nicnierobieniu. Ludzi na ulicach zdecydowanie mniej, utarg w sklepach mniejszy, niż zwykle, a co więcej - każdy ma w głowie świąteczne wspomnienia i do pracy wraca niechętnie. Swoją drogą, wiecie, że potrzeba 3-4 dni, aby pracować tak samo intensywnie, jak przed urlopem, gdy wrócimy po nim do pracy?


