Ornitologia polskich komentarzy

nakarmił: wolandd   |   kategoria: Przekąski

Ornitologia-blogi

Czy myśleliście kiedyś o przydatności, funkcji jaką spełniają, a jaką powinny spełniać komentarze na blogach? Ja postanowiłem zrobić małą analizę.

Komentarze, czyli jedna z najważniejszych funkcjonalności bloga (obok blogrolla moim zdaniem). Czym  powinny być, a czym są dla większości komentujących? Jaki powinien być dobry komentarz, a jaki jest w rzeczywistości? Panie, panowie - będzie wesoło.

Zacznę może od końca. Definicja mówi:

Krótki tekst o charakterze opiniotwórczym (…) W tego typu wypowiedziach można używać słów nacechowanych emocjonalnie, by poprzez nie, wpływać na czytelnika. Komentarz powinien kończyć się podsumowaniem - wnioskiem autora, puentą lub pytaniem retorycznym skierowanym do odbiorcy.

jak podaje zacna Wikipedia.

Z mojej obserwacji komentarzy zamieszczanych na polskich blogach (tych prywatnych związanych z nowymi mediami i eksperckich) sprowadza się do wydzielenia pewnych ptasich (tak ptasich!) porównań:

1. sowy/ nie zgadzają się z żadną opinią i gloryfikują własną niedoścignioną mądrość (moim zdaniem najliczniejszy gatunek w całym zestawieniu),

2. sokoły/ całe życie poświęcają wypatrzeniu ofiary i preferują niespodziewany atak, czyli coś typu złapać, przeżuć - odlecieć, często bez zostawienia własnych danych,

3. cukrówki/ siedzą takie cały czas na linii, doprowadzając do mdłości i bólu brzucha,

4. nieznany gatunek brazylijski/ czasem zostawi mądry wpis (szybko ginie on jednak wśród wypowiedzi sów, sokołów i innego ptactwa), więc szybko znika i nie można go odnaleźć. Chyba ewenement polskiej blogosfery,

5. dudek/ komentują, ale nie używając formularzy “skomentuj”. Zwyczajowo piszą na @ postującego, tak aby w ciszy i spokoju gloryfikować własne cenne spostrzeżenie,

6. czajka/ ciągle latają w powietrzu, ale nigdy nie mogą zdecydować się złożyć własnego cennego jaja. Jeżeli już to zrobią, to dzień w dzień obserwują jak ich jajo ma się w stosunku do kolejnych wypowiedzi,

A, i są jeszcze ptaki Hitchcock-a, czyli zorganizowana grupa przestępcza. Zlatuje się chmara i niemiłosiernie dziobie postującego, bo go po po prostu nie lubi. :/ Owe stado “sępów”, lata nad jednym blogiem (zawłaszcza eksperckim) i czyha na mały poślizg w wypowiedzi postującego.

Przechodzimy do puenty, o której była już mowa. Myślę, że na polskich blogach (przynajmniej tych obserwowanych przeze mnie) bardzo rzadko dochodzi do naprawdę ciekawej dyskusji wygłaszanej przez gatunki, chyba już zagrożone. Niezależnie do jakiego gatunku Ty się zaliczasz, pomijając też całą niepotrzebną ornitologię, pamiętać należy o jednej rzeczy. Niezgodność z czyimiś poglądami, nie oznacza, że poglądy te są błędne, złe i nie warte komentowania, bo przecież taki objaw króluje w polskich komentarzach. Nieprawda?

PS Wartym zauważenia jest fakt komentowania na amerykańskich blogach. Tam dumnie dominują wróbelki zostawiające komentarze typu “great post!” - to tak offtopic.

PS2 Ja chyba jestem w połowie czajką.

2 komentarzy do “Ornitologia polskich komentarzy”

  1. firaz

    Bardzo ciekawy post. W sumie trafny i rzadko poruszany. Faktycznie umiejętność odpowiedniego skomentowania wpisu na blogu ostatnio zamiera. Na obserwowanych przeze mnie blogach (głównie związanych z tematyką e-marketingu i reklamy) występuje dużo “ptaków Hitchcock-a”. Nie mają własnego zdania tylko dołączają się do innych i ostro krytykują dany wpis.

    Czy nie lepiej jest wyrażać własne opinie nie sugerując się nikim innym? To chyba nie jest tak trudne by wyrazić własną opinię (pozytywną czy też negatywną).

    Wolandd napisał, że ,,niezgodność z czyimiś poglądami, nie oznacza, że poglądy te są błędne, złe i nie warte komentowania” - i zgadzam się z nim w 100%. Nawet jeżeli wpis z daleka zalatuje “narcyzmem” należy go konstruktywnie ocenić, a nie z góry krytykować.
    Jedni lubią skromność (nawet jeżeli są prawdziwymi “wymiataczami” w danym temacie), a inni popadają w przesadę upajając się samouwielbieniem - ale każdy jest inny i trzeba to zaakceptować ;)

  2. johny-max

    A ja sie nie zgodze…

Nakarm go: